Dla wielu z Was to prehistoria, ale zacząłem tworzyć na samym początku lat 90-tych ubiegłego wieku. Dla mojej Pani :). Potem był okres współpracy z pewnym konstruktorem – wynalazcą, przy którym sporo się nauczyłem. Po drodze robiliśmy jeszcze z Agą ozdoby z masy solnej, malowaliśmy obrazki na sklejkach ze skrzynek po cytrusach, szyliśmy, dzialiśmy a nawet tworzyliśmy “ceramikę” z kleju gipsowego. Dziś chciałem Wam opowiedzieć, jak doszło do powstania anima-create i skąd wzięły się puszkowe postacie – filar tej pracowni.
Zatem… wszystko zaczęło się od starych żaluzji, które znalazłem na śmietniku. Myślicie, że to żart? Otóż nie – mam takie zafiksowanie, że patrzę na rzeczywistość nieco inaczej niż przeciętny człowiek. Przez pryzmat wykorzystania zasobów i możliwości przy jak najmniejszym inwestowaniu. Cóż – życie szybko nauczyło mnie takiego podejścia. Zabrałem więc żaluzje do domu i zacząłem się zastanawiać co można z nich zrobić. Na początek postanowiłem sprawdzić co się stanie, kiedy potraktuję je palnikiem. Efekt był dość ciekawy, więc poszedłem krok dalej. Uzbrojony w nożyce do blachy, wyciąłem trapez, wywierciłem kilka dziurek, wypolerowałem i odpowiednio powyginałem trochę drutu posrebrzanego. Efekt był następujący:

Tadam! Tak powstały pierwsze postacie.
Niestety – blacha z żaluzji była gruba i twarda – a ja  już miałem w  głowie nowe projekty. Zacząłem więc poszukiwania blachy elastycznej i odpowiedniej grubości. Znalazłem miedzianą, mosiężną – z której powstali protoplaści dzisiejszych łuczników, kosiarzy, wiedźm i całej armii. Niestety – w kolorze srebrnym znaleźć nie mogłem. Szukałem alpaki, z którą już wcześniej miałem do czynienia – ale w detalu była nie do dostania. Znalazłem nawet jedną hurtownię, która sprzedawała ten drogocenny metal. Zadzwoniłem, powiedziałem miłej pani o co mi chodzi i dowiedziałem się, że owszem – mają dokładnie to co mnie interesuje. Taśma 0,1 mm, 10 cm szerokości. W kręgach po 500 kg…:) Pomyślałem: “Kur..de – toż to mi wystarczy na przynajmniej trzy wcielenia!”
Nie kupiłem oczywiście. Postacie tworzyłem z miedzi i mosiądzu, jednak ten srebrny kolor prześladował mnie i klientów.
Aż pewnego dnia, siedząc w pracowni z puszą piwa, po raz kolejny roztrząsałem problem. Nic rozsądnego nie chciało znaleźć drogi do mojej głowy. Bezwiednie przelałem piwo do szklanki i nagle – dopadło mnie! Eureka! Piłeczka ping-pongowa na głowie pomysłowego Dobromira! Przecież to czego szukam mam pod ręką! Złapałem za palnik i opaliłem puszkę. Trochę śmierdziało, ale sztuka wymaga poświęceń :). Puszka straciła kolor i sprężystość. Otrzymałem plastyczną, cieniutką blaszkę, która dawała się polerować do połysku a kolczyki z niej były niewiarygodnie lekkie. Na początku tak robiłem – wszystkie postacie były srebrno – błyszczące. Dopiero kilka lat później doceniłem walory niepolerowanej puszki. Dodają moim kolczykom charakteru i niepowtarzalności. Raz nawet – zupełnym przypadkiem  – zrobiłem parę kosiarzy, z których jeden miał na plecach napisane: “Nie jeżdżę po alkoholu” 😀


Tematy rozwijały się progresywnie – nie potrafię nawet powiedzieć ile wzorów powstało przez lata. Natomiast sama puszka stała się sztandarowym materiałem w anima-create. Powstają z niej nie tylko kolczyki, ale również statuetki, rzeźby duże i małe, szachy…
Największą rzeczą do tej pory, jaką zrobiłem z puszek, była ta ryba:

Ale o niej opowiem innym razem…
Dobrego czasu 🙂


Borek1973

Jestem Tworzycielem. Dawno temu, w kraju, który już nie istnieje, zobaczyłem na murze napis. "Stwarzaj życie tak, jak sztukę." Stwarzam zatem.

0 Komentarzy

Dodaj komentarz